dziecko w 21 tygodniu zycia
Żywienie po 1. roku wciąż ważne. Mamo, Tato, pamiętajcie! W okresie 1000 pierwszych dni życia dziecka kształtuje się układ odpornościowy, intensywnie rozwija się mózg, dojrzewa układ
Nastolatka twierdziła, że uczy się w klasie biol-chem, a “dziecko w 22 tygodniu tak nie wygląda”. Na nasze sugestie, żeby w takim razie przedstawiła nam, jak w tym wieku wygląda dziecko, dziewczyna z pewnością w głosie odparła, że “nie ma wtedy głowy”…
W 18. tygodniu wyczuwa Twoje emocje i dopasowuje się do atmosfery, która panuje w domu. Odróżnia także ton głosu – wie, kiedy jesteś dumna z jego osiągnięć lub zniecierpliwiona dłuższym płaczem. Dlatego tak ważne jest, abyś była świadoma, jaki nastrój przekazujesz maluchowi. Zadbaj o swoje dobre samopoczucie!
Do pozytywnych stron można zaliczyć to, że w grupie innych maluchów nasza pociecha szybciej nauczy się nawiązywać przyjaźnie, dzielić zabawkami i radzić sobie z problemami. Obserwacja i naśladowanie kolegów i koleżanek pozwala dziecku na zdobywanie nowych zdolności, pewności siebie, samodzielności i niezależności.
Wskazówką jest także to, co znajdziemy w przepisach. Chociaż nie ma tam jednoznacznych zapisów dotyczących samodzielnego powrotu ze szkoły, mogą pomóc nam w podjęciu decyzji. Art. 43. ustawy Prawo o ruchu drogowym mówi o tym, że „dziecko w wieku do 7 lat może korzystać z drogi tylko pod opieką osoby, która osiągnęła wiek co
Für Immer Single Online Stream Deutsch. fot. Adobe Stock, pololia To była trudna walka. Z losem, z chorobą, przeznaczeniem, urzędnikami, brakiem pieniędzy, ludzką znieczulicą… Ale nigdy nie myślałam, żeby się poddać. Walka stała się moją codziennością, a wygrana – celem życia. Zanim Antek pojawił się na świecie, trzy razy poroniłam. Po drugim razie, w dwudziestym pierwszym tygodniu, długo nie mogłam się pozbierać. Gdy w nocy poczułam ogromny ból i zobaczyłam krew, wiedziałam, że znowu się nie udało, że tracę dziecko i nic nie mogę zrobić. Nie chciałam słyszeć o ponownych staraniach, badaniach, kolejnych próbach… To mąż tulił mnie i przekonywał, że gdzieś tam czeka na nas nasze dziecko. Wciąż baliśmy się cieszyć Po trzecim poronieniu, gdy zdążyłam usłyszeć bicie serca, załamałam się całkowicie i straciłam odwagę. Nigdy więcej nie chciałam czuć się tak jak teraz. Mąż też już nie nalegał. Informację, że jestem w czwartej ciąży, przypłaciłam atakiem paniki. To była rutynowa wizyta u ginekologa. Badanie, kontrolne USG i recepta na następne opakowania tabletek antykoncepcyjnych. – To jakiś ósmy tydzień… – Tydzień czego? – nie zrozumiałam. – Ciąży – doprecyzowała lekarka. Po chwili szoku wybuchłam płaczem i nie mogłam się uspokoić. Mąż musiał po mnie przyjechać i zabrać do domu. Tym razem nikomu nie powiedzieliśmy, nawet rodzicom. Ukrywałam się niemal jak wampir, nie wychodziłam z domu i leżałam, wstając tylko do ubikacji. Wciąż się obawialiśmy najgorszego. Tymczasem kolejne badania potwierdzały, że nasze dziecko żyje, rośnie, że jest chłopcem… Nadal baliśmy się cieszyć. Uwierzyć, że tym razem się uda. Nie kupiłam niczego dla dziecka. Żadnych ubranek, pieluszek, łóżeczka, wózka, niczego. Więc kiedy w trzydziestym czwartym tygodniu odeszły mi wody i trafiłam na porodówkę, Mariusz pognał do pierwszego z brzegu sklepu z rzeczami dziecięcymi, żebyśmy mieli cokolwiek dla maleństwa. Od razu zawieziono mnie na salę operacyjną i uśpiono do cesarki. Poród naturalny mógł się okazać niebezpieczny dla Antka. A że trochę się pospieszył, wylądował w inkubatorze, ale był… zdrowy. Zdrowy, cały i taki maleńki. Byliśmy niewyobrażalnie szczęśliwi Nieplanowana ciąża okazała się strzałem w dziesiątkę. Wróciliśmy do domu i zaczęło się nasze wymarzone życie we trójkę, w którym nawet brak snu, zmęczenie i wieczny bałagan kwitowaliśmy żartami. Kiedy kilka miesięcy później wybrałam się z Antkiem na szczepienie, pani doktor, badając mojego synka, długo mu się przyglądała. – Coś się dzieje? – zaniepokoiłam się. – Hm, jakiś taki wiotki jest… Główki nie trzyma, mięśni nie napina… Ja bym to skonsultowała ze specjalistą. Lepiej dmuchać na zimne, niż coś przeoczyć. Po trzech poronieniach i przeleżeniu czwartej ciąży nie czekałam na wizytę, którą opłaciłby fundusz. Umówiłam się, najszybciej jak się dało, do specjalisty, który według internautów był zesłanym z nieba aniołem. Liczyłam, że skończy się na jednej wizycie, która rozwieje wszelkie obawy. Tymczasem specjalista po uważnym badaniu zlecił badania krwi. By sprawdzić, a raczej potwierdzić, że Antek ma chorobę genetyczną. – Nie chcę pani dawać fałszywej nadziei. Objawy są zbyt charakterystyczne, przykro mi – westchnął. Wróciłam do domu na miękkich nogach. To nie była diagnoza, lecz wyrok śmierci. Zdążyłam wypłakać milion łez, zanim Mariusz wrócił z pracy. A potem przytuliliśmy się mocno i płakaliśmy razem. Na badanie krwi szłam jak na ścięcie, a wyniki odbierałam blada i roztrzęsiona. Nie było pomyłki. Badanie potwierdziło okrutną diagnozę. – Antoś dobrze się rozwija i ładnie rośnie – mówił nam neurolog. – Aż za dobrze, bo za szybko przybiera na wadze. Terapia genowa, o której rozmawialiśmy, kosztuje prawie dziewięć milionów, ale można ją zastosować tylko wtedy, gdy dziecko waży mniej niż trzynaście kilogramów. Radzę się pospieszyć ze zbieraniem funduszy. Tak oto życie mojego dziecka zostało wycenione Przerażające, ale prawdziwe. Podobnie jak fakt, że lek nie był refundowany. Co oznaczało, że bez tej kasy Antek wkrótce przestanie się poruszać, później nie będzie mógł przełykać, a na koniec się udusi, bo wyłączą się mięśnie odpowiadające za oddychanie. Nie mogliśmy na to pozwolić! Nasze rodziny wyciągały oszczędności, my wystawiliśmy na sprzedaż mieszkanie po dziadkach, a moi rodzice pozbyli się działki nad jeziorem. Za mało. O wiele za mało. Panikowałam, ale pisałam listy do Narodowego Funduszu Zdrowia, ministra zdrowia i wszystkich świętych z prośbą o pomoc. Nikt nie mógł sprawić, że lek dla Antka będzie refundowany. Została ostatnia deska ratunku: fundacja zbierająca fundusze na ratowanie chorych dzieci. Do tej pory staraliśmy się sami zdobyć pieniądze, ale czas się kurczył nieubłaganie, więc zwróciliśmy się o pomoc. Zbiórka wystartowała. Jak szalona co chwilę sprawdzałam postępy. Zebrana kwota rosła, ale za wolno. Antek z kolei rósł i przybierał na wadze. Każdy dodatkowy gram oznaczał mniejszą szansę na otrzymanie leku. Psychicznie byliśmy w rozsypce. Tak długo czekaliśmy na dziecko, tak wiele przeżyliśmy, tyle wycierpieliśmy… – Widocznie nie powinna pani mieć dzieci. Warto było tak się starać, żeby teraz mieć śmiertelnie chore? Widać te poronienia były ostrzeżeniem – usłyszałam od sąsiadki. Jakby dała mi w twarz. Przez dłuższą chwilę nie mogłam się pozbierać po jej cynicznej uwadze. Zero empatii. Ale może ma rację, może to rzeczywiście moja wina? Może trzeba było odpuścić, lepiej się zabezpieczyć…? Nie, cholera! Jak mogła coś takiego powiedzieć? Sama była matką i babką, a mnie odmawiała prawa do macierzyństwa! Nie zamierzałam się jednak z nieczułym babskiem spierać czy iść na noże. Na głupotę nie ma lekarstwa, a ja miałam co robić. Pukałam do wszystkich drzwi Pisałam do gazet, telewizji, serwisów internetowych, wszędzie, gdzie tylko mogłam prosić o przekazanie dalej informacji o zbiórce. Na uszach stawałam, by moje dziecko dostało najdroższy lek świata i miało szansę na w miarę normalne życie. I jak najdłuższe. Wyzbyłam się resztek dumy i wstydu. Pukałam do wszystkich możliwych drzwi. Błagałam, prosiłam, płakałam, groziłam, żebrałam. Wykorzystywałam każdą szansę i pasek zbiórki powoli się zapełniał. Pieniądze ze sprzedaży mieszkania, do której wreszcie doszło, sprawiły, że nasza nadzieja stała się realna. Najgorszym przeciwnikiem był teraz czas i fakt, że małe dzieci z dnia na dzień przybierają na wadze. – Niech mu pani zmniejszy porcje jedzenia – zasugerował lekarz. – Radykalnie. – Mam głodzić dziecko?! – przeraziłam się, bo coś takiego nie mieściło mi się w głowie. – Antek waży już prawie dwanaście kilo. Albo przestanie tak szybko rosnąć i doczeka podania leku, albo stanie się zbyt ciężki i wszystko na nic. Z ciężkim sercem słuchałam więc płaczu głodnego dziecka. Efekt jednak był: waga Antka nie rosła, nawet nieznacznie spadła. Wył i patrzył na mnie z wyrzutem, ale nie miałam wyboru. Jakkolwiek absurdalnie to brzmiało, głodziłam syna dla jego dobra. Miałam nadzieję, że zyskam dużo, dużo czasu, by mu to wytłumaczyć. I nagle zdarzył się cud, o jaki się wszyscy modliliśmy. Ktoś wpłacił ostatnie brakujące pieniądze. Górę pieniędzy, z naszej perspektywy. Od razu dostaliśmy powiadomienie, że mamy zielone światło, klinika, z którą współpracowaliśmy, dostała przelew, Antek ma się szykować do drogi i jechać po szansę na życie. Naprawdę się udało… Przez całą drogę musiałam się szczypać, by potwierdzić, że to nie sen, że to naprawdę się dzieje. Ktoś wpłacił równowartość dobrego samochodu po to, by ratować obce dziecko! Nawet nie udostępnił swoich danych, więc nie wiem, kto jest naszym dobroczyńcą, naszym aniołem. Kiedy lekarz potwierdził, że Antek dostał lek, a ten zaczął działać, znowu płakaliśmy z Mariuszem, tym razem ze szczęścia. Płakali nasi rodzice, którzy czekali w domu jak na szpilkach, i na mszę dali, by wieści okazały się pomyślne. Wciąż bałam się uwierzyć, że ta cała karuzela wreszcie zwolniła bieg. Moja walka z nierównym przeciwnikiem, z okropną chorobą, z czasem, z każdą najmniejszą przeciwnością przeszła do historii. Dzięki tysiącom nieznanych mi ludzi dobrej woli zebraliśmy gigantyczną kwotę. Bo los mojego dziecka nie był im obojętny. Bo poruszyło ich nasze błaganie i postanowili nam pomóc. Antek nadal wymaga rehabilitacji. Ta karuzela nigdy całkiem nie stanie. Zawsze będę drżała o syna, zawsze będę patrzeć na niego uważniej niż inne matki na swoje dzieci. Zawsze będzie we mnie tkwił strach o jutro. Czy lek będzie działał, jak trzeba? Czy nie pojawią się komplikacje? Albo inne choroby? Albo to, albo tamto… Ale tę walkę wygraliśmy. Czytaj także:„Po tym jak nazwałam dyrektora nadętym dupkiem, myślałam, że z hukiem wylecę z pracy. Szef jednak bardzo mnie zaskoczył”„Kiedyś byliśmy z rodzeństwem blisko, ale teraz to dla mnie obcy ludzie. Nie powiedziałam im nawet o swojej chorobie...”„Koleżanki dziwią mi się, że kocham swojego męża. Dla nich normą jest, że męża się toleruje, a nie lubi”
Urlop dla ojca już niedługo będzie dłuższy. W 2022 roku mają wejść w życie zmiany w Kodeksie pracy wydłużające urlop rodzicielski. Ojciec będzie miał dodatkowe 2 miesiące na opiekę nad dzieckiem. Już niedługo ojcowie będą mogli cieszyć się dłuższym urlopem związanym z narodzinami dziecka. Do 2 sierpnia 2022 roku Polska musi implementować tzw. dyrektywę unijną work-life balance. Jej celem jest szersze włączenie ojców w opiekę i wychowanie dziecka, co ma przyczynić się pośrednio do zrównywania szans kobiet i mężczyzn na rynku pracy. Jak jest obecnie? Jakie są rodzaje urlopów dla ojców po urodzeniu im się dziecka? Zgodnie z polskim prawem pracy ojcowie mogą korzystać z następujących urlopów: Urlop okolicznościowy Urlop tacierzyński (część urlopu macierzyńskiego, z którego rezygnuje matka) Urlop ojcowski Urlop rodzicielski Opieka na dziecko (2 dni w roku) Urlop wychowawczy Urlop bezpłatny Urlop okolicznościowy – urodzenie dziecka Urlop okolicznościowy zwykle brany jest na czas porodu. Z okazji narodzin dziecka przysługują 2 dni wolne od pracy. Może to być np. dzień porodu i dzień załatwiania formalności w urzędzie związanych z przyjściem na świat dziecka. Za czas urlopu okolicznościowego pracownik-ojciec zachowuje prawo do wynagrodzenia. Urlop tacierzyński Urlop tacierzyński to część urlopu macierzyńskiego, z którego rezygnuje matka. Urlop macierzyński przy urodzeniu jednego dziecka wynosi 20 tygodni, a matka obowiązkowo korzysta z 14 tygodni. Dla ojca pozostaje więc 6 tygodni urlopu tacierzyńskiego. Istnieją również inne przypadku zezwalające na korzystanie przez ojca z tego urlopu zamiast matki. Chodzi o sytuacji, kiedy matka nie jest w stanie zajmować się dzieckiem, np. zmarła, ma problemy ze zdrowiem i przebywa w szpitalu, wyrzekła się dziecka. Za czas urlopu tacierzyńskiego przysługuje zasiłek macierzyński w wymiarze 100% podstawy wymiaru zasiłku. Podstawę wymiaru zasiłku oblicza się w ten sposób, że z 12 ostatnich miesięcy wylicza się średnie wynagrodzenie pracownika. Urlop ojcowski – zmiany 2022 Urlop ojcowski to uprawnienie wyłącznie przysługujące ojcom. Jego wymiar wynosi 2 tygodnie i można z niego skorzystać do ukończenia przez dziecko 2 roku życia. Czy za czas urlopu ojcowskiego otrzymuje się wynagrodzenie? Urlop ojcowski wiąże się z wypłatą zasiłku macierzyńskiego w wysokości 100% podstawy wymiaru. Za ten czas płaci więc ZUS. Z urlopu ojcowskiego można korzystać w tym samym czasie, w którym matka przebywa na urlopie macierzyńskim. Warto wspomnieć w tym miejscu, że nowelizacja Kodeksu pracy, która ma wejść w życie do 2 sierpnia 2022 roku, przewiduje krótszy termin na skorzystanie z urlopu ojcowskiego. Zamiast 2 lat, pracownik mógłby skorzystać z tego urlopu tylko do ukończenia przez dziecko 12 miesiąca życia. Więcej w artykule: Krótszy czas na wykorzystanie urlopu ojcowskiego Urlop rodzicielski dla ojca Obecnie z urlopu rodzicielskiego mogą korzystać oboje rodzice po wykorzystaniu pełnego wymiaru urlopu macierzyńskiego. Przy jednym dziecku (ciąża pojedyncza) urlop rodzicielski trwa obecnie maksymalnie 32 tygodnie i można je wykorzystać do końca roku kalendarzowego ukończenia przez dziecko 6 roku życia. Urlop ten można wykorzystać w maksymalnie 4 częściach podzielonych na tygodnie. Za pierwsze 6 tygodni urlopu rodzicielskiego przysługuje zasiłek w wysokości 100% podstawy wymiaru, a za pozostały okres już tylko 60%. Inaczej sytuacja wygląda, jeśli pracownica w ciągu 21 dni po porodzie złoży wniosek o tzw. długi urlop macierzyński czyli urlop macierzyński i rodzicielski w pełnym wymiarze. Wówczas przez cały ten czas przysługuje zasiłek w wysokości 80% podstawy wymiaru. Więcej na ten temat w artykule: Urlop rodzicielski 2022 Dłuższy urlop rodzicielski dla ojców w 2022 r. Dlaczego ojcowie mogą spodziewać się wydłużenia przysługujących im urlopów na dziecko? W 2022 roku, a dokładniej do 2 sierpnia tego roku, Polska musi wdrożyć dyrektywę work-life balance. Z jej rozwiązań wynika, że Kodeks pracy musi wprowadzić zmianę w postaci wydłużenia urlopu rodzicielskiego. Obecne 32 tygodnie miałyby wydłużyć się do 43 tygodni urlopu przy urodzeniu jednego dziecka. Urlop rodzicielski byłby więc dłuższy o 9 tygodni. Owe 9 tygodni miałyby przysługiwać drugiemu rodziców. Chodzi o to, aby włączyć ojców w opiekę i wychowywanie dziecka. W przeważającej większości przypadków to matki korzystają z pełnych wymiarów urlopów na dzieci. Niewykorzystanie tych dodatkowych 9 tygodni przez drugiego rodzica ma wiązać się z utratą do nich prawa. Nie można bowiem przenieść tego okresu na pierwszego z rodziców tak, aby mógł skorzystać z pełnych 43 tygodni. Nie zmieni się więc maksymalny okres tzw. długiego urlopu macierzyńskiego wykorzystywanego przez matkę. Nadal będą to 52 tygodnie (urlop macierzyński + urlop rodzicielski). Urlop rodzicielski dla ojca - dodatkowe 2 miesiące Zmiany w Kodeksie pracy od sierpnia 2022 r. oznaczają więc dłuższy o 2 miesiące urlop dla ojców. Czy będzie to rozwiązanie często wykorzystywane w praktyce? O tym przekonamy się już niedługo. Wiadomo jak miałaby wyglądać odpłatność za ten czas dla ojców. Za dodatkowe 9 tygodni urlopu rodzicielskiego ojcowie będą otrzymywali zasiłek macierzyński w wysokości 70% podstawy wymiaru. Nie wydaje się, aby takie rozwiązanie skutecznie zachęcało ojców do skorzystania z wolnego na opiekę nad dzieckiem. Opieka nad dzieckiem – 2 dni na rok Kolejnym rozwiązaniem, z którego może skorzystać ojciec dziecka, jest tzw. opieka na dziecko wynikająca z przepisów Kodeksu pracy. Nie jest związana ściśle z urodzeniem się dziecka, ale jest uprawnieniem przysługującym każdego roku wspólnie obojgu rodzicom. Do rodziców zależy podjęcie decyzji, które z nich skorzysta z 2 dni wolnych na opiekę nad dzieckiem zdrowym. Więcej na ten temat znajdziesz tutaj: Opieka na dziecko 2022 Urlop wychowawczy i bezpłatny dla ojca Istnieje jeszcze możliwość skorzystania z urlopu wychowawczego i urlopu bezpłatnego. Minusem tych rozwiązań jest brak zasiłku za czas tych zwolnień od pracy. Więcej o urlopie wychowawczym i bezpłatnym znajdziesz w poniższych artykułach. Chcesz dowiedzieć się więcej, sprawdź » Urlopy pracowników związane z rodzicielstwem – zasady udzielania i ochrona przed zwolnieniem (PDF)
Twoje 21-miesięczne dziecko ma niemal niewyczerpane pokłady energii – potrafi wspinać się, tańczyć, skakać. Z zainteresowaniem bada świat i wszystko je ciekawi. Lubi książeczki i jest opiekuńcze, np. wobec lalek. Sprawdź, czym jeszcze zaskoczy cię dziecko w wieku 21 miesięcy, jak wygląda jego rozwój. Spis treści: Rozwój fizyczny Rozwój emocjonalny Rozwój intelektualny Co cię może niepokoić? Co cię może zainteresować? Rozwój fizyczny Prawdopodobnie zapomnieliście już o czasach, w których maluch rozczulał was swoją nieporadnością, a jednocześnie nieskoordynowanymi ruchami przyprawiał niemal o atak serca. Teraz jego sposobowi poruszania się trudno cokolwiek zarzucić. Wdrapywanie się na coraz to wyższe szczyty, tańczenie i skakanie - to jego ulubione formy spędzania czasu. Maluch nie zapomina jednak również o innych sposobach poruszania się – z chęcią chodzi na czworakach, czołga się, opierając się przy tym na łokciach, a także turla (korzystając przy tym z niewielkiej pomocy mamy lub taty). Jeśli pokonał lęk przed przestrzenią – umie też skakać z łóżka na podłogę, ląduje jednak wyłącznie na sztywnych, wyprostowanych nogach. Gdy poczuje chęć, aby odpocząć od ciągłego ruchu, przykucnie i z ochotą zajmie się zabawami, które wymagają aktywności dłoni i palców. W tym wieku dziecko znakomicie radzi sobie z układaniem dużych klocków, a nawet z wbijaniem drewnianych kołeczków małym młoteczkiem. Precyzja rączek jest już bardzo rozwinięta - 21 miesięczne dziecko umiejętnie zrywa np. porzeczki lub winogrona i potrafi trzymać je ostrożnie w paluszkach, nie ściskając zbyt mocno. Nadeszła pora uregulowania potrzeb fizjologicznych: dziecko robi kupkę codziennie mniej więcej o tej samej godzinie i najczęściej jest w stanie powiadomić o tym, że chce się załatwić. Rady dla rodziców: Dbaj o to, by dziecko mogło bawić się na dworze. Ruch na świeżym powietrzu jest bardzo ważny dla jego rozwoju - także intelektualnego. Przeczytaj także: Geniusz na placu zabaw Oswajaj z nocnikiem. Jeśli twoje dziecko nie wykazuje jeszcze zainteresowania nocniczkiem lub na jego widok reaguje niechęcią, wstrzymaj się jeszcze kilka tygodni z treningiem czystości. Póki co pokaż, że nie ma się czego bać. Demonstruj, do czego służy nocnik np. sadzaj na nim lalkę albo misia. Sprawdź, kiedy twoje dziecko na dobre pożegna się z pieluszką Nie spuszczaj dziecka z oka. Nie zostawiaj malca bez asekuracji podczas prób skakania lub wspinania się. Zręczność dziecka może być jeszcze zawodna. Kup dziecku trzykołowy rowerek. Dziecko z pewnością sobie z nim poradzi. Zamiast tradycyjnego rowerka możesz także kupić rowerek biegowy. Laufrad, inaczej rowerek biegowy, to idealne rozwiązanie na wspólne spacery. Nawet maluchy, które nie lubią dużo chodzić, chętnie przebierają nogami na takim pojeździe. Przy okazji zdobywają umiejętności potrzebne do późniejszej nauki jazdy na rowerze. Zainteresowana? Polecamy następujące rowerki biegowe: Przeczytaj także: Czar dwóch (i więcej) kółek. Rozwój emocjonalny Przebywanie z dzieckiem i obserwowanie jego zachowań jest w tym okresie prawdziwą przyjemnością. Zdrowy maluch jest bardzo pogodny i wesoły. Często wybucha śmiechem, nawet z niedostrzegalnego dla ciebie powodu. Zazwyczaj (pod warunkiem, że nie jest zmęczony lub śpiący) jest komunikatywny i skory do zabawy. Choć nie umie jeszcze bawić się z rówieśnikami, potrafi być wobec nich opiekuńczy i czuły. Z chęcią się przytula i rozdaje całuski, ale w obecności nieznajomych staje się bardzo wstydliwy i cichy. 21 miesięczne dziecko miewa zmienne nastroje. W jednej chwili jest uroczym, przymilnym aniołkiem, w następnej – zmienia się w prawdziwego demona. Huśtawki nastroju, humory, napady złości i bezpodstawne płacze są absolutnie normalne. Maluch czuje frustrację, ponieważ nie potrafi jeszcze wyartykułować swoich potrzeb, a jednocześnie nie potrafi poczekać nawet jednej chwilki na spełnienie swoich zachcianek. Wybuchy złości męczą również jego samego – właśnie dlatego malec, zamiast uspokajać się po płaczu, staje się jeszcze bardziej drażliwy. U niespełna dwulatka z łatwością można zauważyć, kiedy jego płacz jest spowodowany prawdziwą rozpaczą, a kiedy jest jedynie formą manipulacji. Dziecko w tym wieku często wykorzystuje płacz i krzyk, aby wymusić pewne określone zachowania na rodzicach. Rady dla rodziców: Nie ulegaj dla świętego spokoju w ważnych sprawach nawet jeśli dziecko będzie z tego powodu płakać. Jeśli nauczy się, że płaczem może wymusić lizaka albo jazdę na kolanach mamy, zamiast w foteliku, będzie stosować ten sposób jeszcze częściej. Sprawdź jak reagować, gdy dziecko awanturuje się w sklepie, lekceważy zakazy, bije, kopie, gryzie Nie stawiaj na swoim wyłącznie dla zasady. Nic się nie stanie, jeśli dziecko zje obiad łyżką, jaką samo sobie wybierze, wypije kakao z miseczki a nie z kubka albo założy niebieską a nie żółtą koszulkę. Rozwój intelektualny 21 miesięczne dziecko coraz dłużej potrafi zająć się własnymi sprawami, w zabawach posługuje się wyobraźnią. Jest opiekuńcze: tuli lalkę, wozi ją w zabawkowym wózku, karmi i okrywa kocykiem. Dobrze poznało już części ludzkiego ciała: pępek, brzuszek, plecki itd. i potrafi je pokazać, nie tylko na sobie, ale i na innej osobie lub lalce. Zdolność obserwacji, idąca w parze z coraz lepszą pamięcią pozwala mu na rozpoznawanie kilku obrazków i wskazanie np. którego spośród nich wcześniej brakowało. Dziecko w tym wieku zna już około 50-100 słów i potrafi je składać w coraz dłuższe frazy. Opowiada o tym, co widzi na ulicy lub przez okno. Jest bardzo zaintrygowane wszystkimi nowościami: zwraca uwagę na przechodniów, samoloty, karetkę... Być może właśnie te zdarzenia rysuje podczas swoich zabaw plastycznych. Bazgranie kredkami to jedna z umiejętności, którą maluch będzie doskonalił przez kilka najbliższych miesięcy. Maluch w tym wieku z chęcią sam sięga po swoje ulubione książeczki, odwraca w nich kartki i stanowczo żąda lektury. Nie odmawiaj mu jej, nawet za cenę kilku podartych stronic – kontakt z książką od najwcześniejszych miesięcy życia wpływa na stosunek dziecka do nauki w wieku szkolnym. Rady dla rodziców: Wyłącz telewizor. Grający non stop telewizor rozprasza, nawet jeśli dziecko na niego nie zerka. Sprawia także, że malec - chcąc nie chcąc - wyrasta na telemaniaka. Zachęcaj dziecko do badania świata podczas spacerów. Niech nie będa nudną przechadzką z punktu A do punktu B. Zwracaj mu uwagę na pieski, drzewa, odbicie nieba w kałuży itd. Sprawdź pomysły na jesienny (i nie tylko) spacer Mów do dziecka w miarę powoli i wyraźnie. Jeśli chcesz wytłumaczyć mu coś ważnego, przykucnij i powiedz to, patrząc mu w oczy. Staraj się wyjątkowo wyraźnie artykułować te głoski, z których wymową maluch ma problem. Nie poprawiaj dziecka, jeśli podczas mówienia zrobi błąd. W tym wieku malec powinien zwracać uwagę na treść, a nie na formę. Śpiewaj z dzieckiem piosenki. To pomaga w nauce mowy. Co cię może niepokoić? Chłopiec - beksa. To normalne, że mały chłopczyk płacze, gdy się uderzy albo ma inny problem. Trudno oczekiwać, by w tym wieku był twardzielem. Pociesz go, jeśli tego potrzebuje, podmuchaj na zranione miejsce, pocałuj obolałe kolanko. Nie sprawisz w ten sposób, że wyrośnie na mazgaja. Reaguj jednak spokojnie, bez paniki i nadmiernego rozczulania się, by dziecko wiedziało, że ma w tobie oparcie i by drobny incydent nie urósł w jego oczach do rozmiarów straszliwego wypadku. Sprawdź co robić, gdy dziecko się zrani, stłucze sobie kolano albo przydarzy mu się inny przykry wypadek Nadwaga. Twoje dziecko jest okrąglejsze niż jego rówieśnicy? Nie odchudzaj go, ale ogranicz mu słodycze i zachęcaj je do ruchu, by w przyszłości nie musiało borykać się z otyłością. Sprawdź co robić, gdy dziecko jest za grube Co cię może zainteresować? Do czego służą siatki centylowe? Uwaga, nadwaga! Polskie dzieci tyją najszybciej Mama - koleżanka, kapral czy szefowa? 5 sposobów na wychowanie optymisty 6 najczęstszych rodzicielskich kłamstw Tajemnice mam - 7 rzeczy, którymi mamy wolą się nie chwalić 10 powodów by mieć więcej niż jedno dziecko Dla mamy jedynaka Katalog zabaw rozwijających dla dzieci w wieku 18 - 24 miesiące Rowerek biegowy - sprawdź ranking!
Informacja od opiekuna zlecenia podano nr telefonu potwierdziliśmy e-mail zweryfikowaliśmy treść wstępnych oczekiwań Dane kontaktowe Klient: K●●●●●● K●●●●●●●● Tel: 004● ●● ●●●●●●●● pokaż E-mail: k●●●●@●●●●● pokaż Szczegóły zlecenia Kategoria: Zlecenia na szczepienia Miejsce: Brzozowa - powiat tarnowski, Małopolskie Zakres zlecenia: zaszczepienie dzieci w 21. tygodniu życiaInformacje dodatkowe: rodzina przyjeżdża do Polski na urlopTermin skorzystania z oferty: w ciągu miesiąca Nr zapytania ofertowego: 2522121
03 stycznia 2019Częsty ból brzucha u dziecka: alergia czy nietolerancja pokarmowa?Kiedy u dziecka pojawia się ból brzucha – długotrwały lub powtarzający się okresowo, na opiekunach spoczywa decyzja, czy od razu zwracać się do lekarza, czy radzić sobie samemu, pilnie obserwując dziecko, a gdy interwencja lekarska okazuje się niezbędna, przekazywać zebrane obserwacje lekarzowi kompletującemu historię choroby. Należy z całą mocą podkreślić, że w przypadku ostrego i umiejscowionego w dolnej części brzucha bólu, z gorączką i innymi gwałtownymi objawami, natychmiastowy kontakt z lekarzem jest bezdyskusyjny. Niezbyt uciążliwy, epizodyczny, nie ograniczający aktywności ból brzucha, o nasileniu zależnym od rytmu posiłków i sezonowości diety, powinien być sygnałem do bacznej obserwacji podopiecznego. Gdy obok problemów gastrycznych (bólu, brzucha, nudności, utraty apetytu) występują objawy ogólne: zaburzenia przyrostu wagi, zmiany zachowania, senność, kaszel czy zmiany skórne, zasadne staje się zlecenie starannie przemyślanych diagnostycznych badań laboratoryjnych. Lekarzowi, jak wspomniano już, „gotowe” wyniki ułatwią diagnozę i wdrożenie leczenia. Opiekunom działającym na własną rękę lub we współpracy z dietetykiem, wyniki ukierunkują profilaktykę i dalszą obserwację dziecka. Za najpoważniejsze przyczyny powtarzającego się bólu brzucha u dzieci uznać można: nietolerancje glutenu lub laktozy; zaburzenie flory bakteryjnej jelit, nietolerancję pokarmową zależną od przeciwciał IgG; alergię pokarmową zależną od przeciwciał IgE oraz choroby pasożytnicze. Sprawdź ofertę pakietów badań na nietolerancje pokarmowe dostępnych w sklepie internetowym. ZOBACZ e-PAKIETY IMMUNOdiagDIETA Badania laboratoryjne w kierunku wszystkich wymienionych dolegliwości należy rozpocząć od morfologii krwi i pomiaru stężenia CRP w surowicy. Wzrost liczby białek ciałek krwi (leukocytoza), kieruje uwagę na możliwość stanu zapalnego, zakażenia, chorób pasożytniczych (infestacji pasożytniczych) lub alergii. Leukocytoza z równoczesnym wzrostem stężenia CRP, wczesnego wskaźnika zapalenia i wzrostem OB (przyśpieszeniem opadu krwinek czerwonych – erytrocytów), świadczą o stanie zapalnym. W połączeniu z bólem brzucha, wskazują konieczność natychmiastowej konsultacji lekarskiej. Nieprawidłowości morfologii dotyczące erytrocytów (np. liczba, hematokryt, hemoglobina), towarzyszące dolegliwościom brzusznym, zmęczeniu, utracie wagi itd., mogą wskazywać na nieprawidłowe wchłanianie substancji pokarmowych w jelitach lub niedobory pokarmowe związane z niezbilansowaną dietą, nieprawidłowym składem mikroflory przewodu pokarmowego (mikrobiomu, mikrobioty), nietolerancją pokarmową lub obecnością pasożytów jelitowych. Rozszerzenie diagnostyki niedoborów pokarmowych, może obejmować określenie deficytu witamin (np. grupy B), żelaza itd., określanego przez pomiar ich stężenia we krwi. Nieoceniona morfologia dostarczyć może mocnej przesłanki dla rozpoznania robaczycy (infestacji pasożytniczej). Dla robaczycy charakterystyczny jest wzrost liczby eozynofili (granulocytów kwasochłonnych). Podejrzenie wzmacnia silny wzrost całkowitego stężenia IgE (IgE całkowite, total IgE) w surowicy, choć pamiętać należy, że wzrost IgE obserwowany bywa również w alergii – uczuleniu zależnym od IgE oraz w bezobjawowej atopii (predyspozycji do nadmiernej produkcji IgE). Rozstrzygający dla rozpoznania infestacji jest wynik badania kału na pasożyty i testów serologicznych wykrywających w surowicy przeciwciała (IgG, IgM) swoiste dla antygenów pasożytów. Flora bakteryjna jelit w ostatnich latach zyskała rangę jednego z najważniejszych czynników regulujących działanie układu pokarmowego. Działa stabilizująca na przebieg wchłaniania jelitowego i ogranicza mechanizmy rozwoju nietolerancji pokarmowej zależnej od IgG. Coraz częściej traktowana jest jako odrębny organ wewnętrzny – mikrobiom oddziałujący ogólnoustrojowo. Mikrobiom ulega dewastacji głównie w wyniku doustnej antybiotykoterapii, ostrych infekcji pokarmowych lub zatruć. Dochodzi wtedy do niekorzystnych zmian proporcji gatunków pożądanych i niekorzystnych dla organizmu oraz wzrostu liczebności komórek gatunków szkodliwych. Przywracanie równowagi mikrobiomu należy monitorować badaniami mikrobiologicznymi. Materiałem do analizy mikrobiologicznej obejmującej badanie bakteriologiczne i mikologiczne jest kał. W rozważaniach przyczyn nieprawidłowego wchłaniania pokarmu i związanych z tym dolegliwości, konieczne jest uwzględnienie choroby trzewnej (celiakii) – choroby autoimmunizacyjnej, o podłożu genetycznym, stymulowanej przez białko ziaren większości zbóż: gluten. Celiakia upośledza wchłanianie pokarmu przez destrukcję kosmków jelitowych. Laboratoryjne rozpoznanie przebiegającej wieloobjawowo celiakii, opiera się na pomiarze w surowicy przeciwciał swoistych dla transglutaminazy tkankowej (IgA i IgG anty-tTG) i dla deamidowanego peptydu gliadyny. Wykluczenia celiakii dokonać można za pomocą molekularnego badania genetycznego met. PCR. Badaniem genetycznym można rozpoznać również nietolerancję cukru mlecznego – laktozy, powodowaną niedoborami enzymu laktazy. Niezwykle istotnym elementem postępowania mającego na celu wyjaśnienie przyczyn powtarzającego się bólu brzucha jest rozpoznanie (diagnostyka różnicowa) dwóch częstych nadwrażliwości pokarmowych: alergii pokarmowej (zależnej od przeciwciał IgE) i nietolerancji pokarmowej (zależnej od przeciwciał IgG). Mają wspólne objawy, niekiedy zupełnie zaskakujące. Obok przewidywalnych, jak: ból brzucha, wzdęcia, biegunki, zaparcia czy nudności, obu towarzyszyć mogą: pokrzywka lub wysypka, kaszel, łzawienie oczu, katar, stany zapalne gardła. Nieoczekiwanie u osób dotkniętych alergią i nietolerancją pokarmową obserwować można: chroniczne zmęczenie, nerwowość, stany depresyjne i zaburzenia snu. Generalną różnicą pomiędzy alergią i nietolerancją pokarmową jest szybkość występowania objawów. W alergii pokarmowej reakcja określana jest jako natychmiastowa, gdyż objawy występują po upływie minut (do 2 godz.) od kontaktu z uczulającym pokarmem (alergenem). Nietolerancja pokarmowa zależna od IgG określana jest jako późna, gdyż objawia się nie wcześniej niż 24 godz. po spożyciu nietolerowanego pokarmu. Alergia pokarmowa na ogół dotyczy jednego rodzaju pokarmu i jest w zasadzie nieodwracalna, podczas gdy nietolerowanych składników pokarmu może być równocześnie wiele, a nietolerancja cofa się w wyniku diety eliminacyjnej lub rotacyjnej. Rozpoznanie obu dolegliwości na podstawie objawów bywa dodatkowo utrudnione przez nakładanie się pseudoalergicznych objawów nietolerancji pokarmowej i objawów współistniejącej reakcji alergicznej. Rozwiązanie dylematu alergia czy nietolerancja pokarmowa (zależna od IgG) znowu przynoszą badania laboratoryjne. I tym razem pomocna okazuje się morfologia. Za alergią przemawia wzrost liczby dwóch typów leukocytów: granulocytów kwasochłonnych – eozynofilii i granulocytów zasadochłonnych – bazofili. Przesłanką kolejną jest wzrost stężenia IgE całkowitej we surowicy, niekiedy znaczny, lecz na ogół mniejszy niż w przypadku choroby pasożytniczej. Wzrost stężenia IgE całkowitej sam przez się nie przesądza o alergii pokarmowej, lecz sygnalizuje jej ryzyko z prawdopodobieństwem proporcjonalnym do wysokości. Za nietolerancją pokarmową, z kolei, przemawiają wyniki badań flory bakteryjnej jelit, wykazujące zubożenie flory fizjologicznej, obecność drobnoustrojów nietypowych i chorobotwórczych. Wiadomo, że takie zmiany mikrobiomu jelita sprzyjają rozwojowi nietolerancji IgG-zależnej i podtrzymują jej trwanie. Czym jest nietolerancja pokarmowa zależna od przeciwciał IgG? Najogólniej polega na reakcji układu odpornościowego na niektóre produkty spożywcze stanowiące stały element diety. Nietolerancja IgG-zależna rozwija się, gdy w wyniku uszkodzenia błony jelit przez ostre stany zapalne, infekcje lub nieprawidłową florę jelitową dochodzi do wytworzenia zespołu nieszczelnego (przepuszczalnego) jelita (ang. leaky gut syndrome, increased intestinal permeability), upośledzającego selektywność wchłaniania jelitowego. W rezultacie, ściana jelita penetrowana jest przez nietypowe, duże peptydy powstałe w procesie trawienia pokarmu białkowego, które w warunkach prawidłowych są zatrzymywane. Peptydy te już w tkankach jelita wchodzą w kontakt z komórkami układu odpornościowego, indukując syntezę swoistych przeciwciał IgG. Przeciwciała takie w krążeniu wiążą „macierzysty” antygen dostarczany w kolejnych posiłkach, a powstające kompleksy antygen-przeciwciało wywołują objawy chorobowe nietolerancji, różne w zależności od miejsca oddziaływania kompleksów. Rozpoznanie nietolerancji pokarmowej zależnej od IgG polega na identyfikacji nietolerowanych składników pokarmowych (antygenów pokarmowych), jako tych, które stymulują odpowiednio wysokie stężenie swoistych przeciwciał IgG. Postępowanie diagnostyczne jest tym krótsze, im więcej rodzajów pokarmu – potencjalnych antygenów – można przeanalizować równocześnie. Dlatego zestawy (panele) testowe opracowywane do diagnostyki nietolerancji IgG-zależnej uwzględniają jednorazowo od kilkudziesięciu do nawet kilkuset (obecnie ponad 280) składników pokarmowych, obejmując praktycznie całe nasze menu. Wyniki badania, zwłaszcza w przypadku paneli najdłuższych, opatrywane są zaleceniami istotnymi dla wyleczenia lub łagodzenia objawów nietolerancji – schematami diety: eliminacyjnej lub rotacyjnej. Diety tego typu polegają na ograniczaniu kontaktu systemu odpornościowego chorego z nietolerowanym składnikiem pokarmu przez pełną eliminację z diety na dłuższy czas (eliminacja) lub przez jego wprowadzanie naprzemienne z odpowiednikami (dieta rotacyjne). W przypadku nietolerancji obejmującej liczne składniki pokarmowe zalecana jest konsultacja z dietetykiem lub lekarzem, który równocześnie wdroży odpowiednie leczenie przyczynowe nietolerancji, przykładowo, przywracając selektywność wchłaniania jelitowego. Na podobnych do opisanych dla nietolerancji pokarmowej zasadach opiera się zaawansowana diagnostyka alergii pokarmowej. Zasadnicza różnica polega na tym, że w przypadku alergii dokonuje się pomiarów stężenia swoistych przeciwciał IgE. Panele antygenów (zwanych alergenami) w diagnostyce alergii pokarmowych mogą być krótsze, ze względu na pewną łatwość typowania alergizujących składników diety, wynikającą z szybkości manifestacji objawów. Poza tym, jak dotąd, tylko w diagnostyce alergii, istnieje możliwość oceny swoistości przeciwciał w stosunku do fragmentów alergenów, stanowiących rzeczywistą przyczynę uczulenia, czyli tzw. alergenów molekularnych (molekularnych komponent alergenowych). Wskazujące na alergię pokarmową wyniki badań swoistej IgE zawsze powinny być przekazywane lekarzowi, który decyduje o dalszym leczeniu i postępowaniu. dr Tomasz Ochałek Źródła: ALLERGEN NOMENCLATURE WHO/IUIS Allergen Nomenclature Sub-Committee. Muraro A., Werfel T., et al. EAACI food allergy and anaphylaxis guidelines: diagnosis and management of food allergy, doi: Epub 2014 Jun 9. Kaniewska M., Rydzewska G., Choroba trzewna u dorosłych – patogeneza, manifestacje kliniczne, współistnienie z nieswoistymi chorobami zapalnymi jelit i innymi chorobami o podłożu immunologicznym. Przegląd Gastroenterologiczny 2009; 4 (4): 173–177 Data publikacji online: 2009/08/28. Pomes A., Davies et al. WHO/IUIS Allergen Nomenclature: Providing a common language, Volume 100, August 2018, Pages 3-13. Bernardi D., Borghesan F., et al. Time to reconsider the clinical value of immunoglobulin G4 to foods? Clin Chem Lab Med 2008;46(5).
dziecko w 21 tygodniu zycia